Jakie gry na PlayStation VR?

KOMPUTERY I KONSOLE
Zaktualizowane: Listopad 21, 2017

Na półkach sklepowych, zarówno fizycznych, jak i tych wirtualnych, od jakiegoś czasu znajdują się wielkie pudła z napisem PlayStation VR. Paczka swoje kosztuje, a dla wielu są to tylko „kolejne gogle VR”. Jak już wielokrotnie pisaliśmy, o wartości sprzętu do grania nie decydują jedynie jego parametry czy jakość wykonania, a nawet zastosowane technologie, co raczej to… by było w co na nim grać. Jakie gry na PlayStation VR są godne uwagi? Sprawdźcie w naszym dzisiejszym zestawieniu!

Gotham needs a hero!

Pierwszą grą, na którą chciałbym zwrócić Waszą uwagę, jest Batman: Arkham VR. Niewątpliwą zaletą produkcji jest jej oprawa graficzna oraz wylewający się z ekranu klimat. Posiadłość Wayne’ów oraz znajdująca się pod nią kryjówka Batmana zapierają dech w piersiach. Jeśli dorzucimy do tego intrygujący wątek fabularny i kilkadziesiąt zagadek logicznych, otrzymamy pozornie rewelacyjną produkcję, do tego w niewysokiej cenie (około 80 złotych).

Niestety nie ma róży bez kolców – choć gry przeznaczone do użytku z goglami VR z reguły nie są zbyt długie, Batman: Arkham VR bije pod tym względem negatywne rekordy. Główny wątek fabularny można ukończyć w dwie godziny. Co prawda po przejściu gry odblokowuje się dodatkowy tryb, w którym na rozwiązanie czeka 30 zagadek, ale to nadal nie wystarczy, by przykryć ogromny niedosyt.

Czy warto za (rozbudowane, ale jednak) demo technologiczne zapłacić 80 złotych? Moim zdaniem tak, ale tylko jeśli zawsze chcieliście poczuć się choć przez chwilę jak Batman. Uczucie nie do przecenienia, zwłaszcza gdy stajecie przed lustrem, a w odbiciu widać Mrocznego Rycerza.

ZOBACZ NASZ INNY MATERIAŁ O PLAYSTATION:

Strasznie lubię jeździć kolejką

Until Dawn: Rush of Blood VR to kolejna propozycja z gatunku raczej krótkich, ale satysfakcjonujących. Jeśli pamiętacie stare shootery rodem z automatów albo te późniejsze, wydawane także na PC (Virtua Cop 2 do dziś budzi przyjemne wspomnienia), powinniście najpierw kupić Until Dawn: Rush of Bood VR, a następnie wrócić do czytania tekstu. Gra kosztuje naprawdę niewiele, jak na standardy wirtualnej rzeczywistości (około 70 złotych), a daje dużo prostej, nieskomplikowanej frajdy.

Ot, jedziesz sobie kolejką w parku rozrywki. Ale nie takim zwykłym. Po drodze musisz strzelać do celów. Z czasem wokół Ciebie (dosłownie!) zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Na szczęście uzbrojony w różne rodzaje spluw będziesz mógł bronić się przed coraz to mroczniejszymi postaciami, spotykanymi na drodze. Wrażenie potęguje wszechobecny mrok rozświetlany mdłym światłem latarek zamontowanych pod lufami rewolwerów oraz niepokojący, przestrzenny dźwięk.

Gra jest krótka i obfituje w przeróżne, ograne już do bólu jumpscare’y, co nie dodaje jej atrakcyjności. A przynajmniej nie dodawałoby, gdyby nie to, że dostępne są aż cztery poziomy trudności, znaleźć możemy sporo poukrywanych smaczków, a przede wszystkim… gramy w goglach VR. Gwarantuję, że nawet starzy wyjadacze przestraszą się kilka razy. Until Dawn: Rush of Blood VR ma także świetny potencjał imprezowy. Wystarczy założyć gogle znajomemu i obserwować jego reakcje.

Jeszcze jedno: w Until Dawn: Rush of Blood KONIECZNIE grajcie z kontrolerami Move. Poczujecie się jak z prawdziwymi obrzynami w dłoniach!

W wirtualnej rzeczywistości drzemie ogromny potencjał, który jednak zwykle jest niewykorzystany (poza kilkoma chlubnymi wyjątkami).

Gdzie jest Piętaszek?

Kolejną propozycją dla PlayStation VR jest Robinson: The Journey. Kolejna gra, która oferuje naprawdę zachwycające widoki, piękny świat i gwarancję zatracenia się w nim… ale znów na kilka chwil.

Młody chłopak o imieniu Robin trafia na planetę gdzieś w kosmosie. Jest jedynym ocalałym ze statku Esmeralda. Jego towarzyszami są: latający robot-kulka, przypominający nieco EVE z Wall-E oraz… mały dinozaur o imieniu Laika. Dinozaurów jest tu zresztą sporo, ponieważ planeta, na którą trafimy jest futurystyczno-prehistoryczna. Takie określenie wydaje mi się najbardziej nieodpowiednie.

Znów zmierzymy się z zagadkami logicznymi oraz nieco poodkrywamy. Na niewiele więcej można tu liczyć. To oczywiście wspaniałe doświadczenie, jednak brakuje tu pewnych elementów zręcznościowych czy możliwości wejścia w głębszą interakcję z otoczeniem.

Atrakcyjność Robinson: The Journey spróbuję ująć w ten sposób: jeśli już kupiliście Batman: Arkham VR, to nie warto. Jeśli jednak zastanawiacie się, którą kupić, weźcie tę, której setting bardziej Wam odpowiada. Z pewnością Robinson: The Journey nada się bardziej dla młodszych użytkowników gogli PlayStation VR.

Polecane gry na PlayStation VR

Jakie gry na PlayStation VR wybrać?

Za sterami Normandii…

…jeszcze nie usiądziemy, ale jest blisko. EVE: Valkyrie to jedna z propozycji startowych dla PlayStation VR. Jest też jedną z najbardziej kompletnych. W czasie rozgrywki zasiądziemy za sterami statku kosmicznego i… będziemy strzelać. Tylko tyle albo aż tyle.

Gra oferuje kilka mini-trybów dla jednego gracza – trening, w czasie którego poznajemy tajniki sterowania statkiem, kilka misji fabularnych, przetrwanie ataku przeciwników nadchodzących w coraz groźniejszych falach oraz zwiad, w czasie którego eksplorujemy i poszukujemy poukrywanych tu i ówdzie „znajdziek” w postaci zasobów i audiologów.

Prawdziwa frajda zaczyna się jednak w trybie multiplayer. Twórcy gry nie ukrywają zresztą, że od początku o to chodziło, a single player dodany został bardziej w charakterze wprowadzenia. Gra online daje możliwość ulepszania statku, kupna nowych maszyn oraz wizualne poprawki. Wszystko oczywiście za walutę zdobywaną podczas meczów z innymi graczami. Przewidziane są również opcje mikropłatności, bo jakżeby inaczej.

Co ważne, gra jest mocno rozwijana do tej pory. Pomimo wysokiej ceny (ponad 200 złotych zapłacimy za wersję pudełkową) to jeden z najbardziej kompletnych produktów dostępnych w wirtualnej rzeczywistości. Jeśli zastanawiacie się jakie gry na PlayStation VR wybrać – EVE: Valkyrie powinien być numerem jeden na liście.

Przyszłość czy gadżet?

Odpowiedź na pytanie: czy wirtualna rzeczywistość to przyszłość gier wideo czy raczej moda, która szybko przeminie, pozostanie nieodkryta jeszcze przez dłuższy czas. W VR drzemie ogromny potencjał, który jednak zwykle jest niewykorzystany (poza kilkoma chlubnymi wyjątkami). Jeśli jeszcze Wam mało, sprawdźcie kilka gier, których tu nie opisaliśmy, ale mogą Was zainteresować. Są to: The London Heist, Driveclub VR, The Werewolf Within czy Resident Evil 7 VR. Jest w czym wybierać, a będzie tego jeszcze więcej!

Wasza ocena

Ocena redakcji: tBE_6hK8QjU

Gra na gitarze, komputerze, konsoli, smartfonie, w piłkę nożną i w gry planszowe. Wszelkie formy wirtualnej (i nie tylko) rozrywki są jego specjalnością i pasją. Spory między Xboksem a PlayStation rozstrzyga rzutem monetą, a później i tak siada do peceta. Wieczorami wciąż wspomina Windows Phone 8.1, katuje Królestwo Rhodoków w Mount & Blade: Warband albo spaceruje po Górniczej Dolinie.